Sport i Motywacja, Sprzęt i Porady

Jak i co czytać z drogi ?

XJ2B0573 (Kopiowanie)

To naprawdę dziwny wpis. Dla zboczeńców rowerowych. To także wpis który udowadnia, że podróże zmieniają nasze postrzeganie. Rzeczy, zjawiska niepozorne w życiu codziennym, stają się bezcenne w podróży.

Oglądałem kiedyś wywiad z Hołowczycem, który powiedział coś takiego, co skradłem mu i przerobiłem na swoje potrzeby. “My, kierowcy rajdowi czytamy drogę. Czytamy z drogi każdy kamień, patyk, zakręt. Każde drzewo. To dla nas informacja. My czytamy z drogi inaczej, niż normalni kierowcy.”

race car

 

To było dla mnie olśnienie. Ulga. Nie jestem szaleńcem. Są ludzie którzy też gapią sie na asfalt. Ja się gapie na drogę w domu. Hołowczyc się gapi w mapę i na żywo, bo musi widzieć przy 200 km/h co jest 3 km przed nim i musi słyszeć od pilota co będzie za 10 km. Bo w momecie kiedy pilot skończy mówić, oni już tam są. Oni są w tym tak dobrzy, że ich mózg odczytuje te informacje lepiej, szybciej niż u innych osób, co daje im możliwość rozpędzenia pojazdu do tak ogromych predkości, że mogą zarabiać na tym pieniądze.

 

Dlatego jestem przygotowany do podróży. Jadę, kiedy inni stoją. Taka Grzegorzowa szkoła. Wszystko to jest wiedza praktyczna, już sprawdzona, a nie banialuki z książek i blogów. Jedni jadą do muzeum, ja zajeżdzam do żwirowni. Gapię się na tłuczywo i widzę z czego robią asfalt. “Fabryki dróg” na Islandii widać gołym okiem, można zajechać. W Kanadzie również używa się materiału który leży obok. Odstrzeliwuje się kamienie, potem je się rozdrabnia i wkłada w to samo miejsce ale już w postaci drogi. Tutaj żwir, tu material, tu kamienie na pobocze. Z tego kopiemy, to rozgniatamy. Tam wylewamy. I jak nie mam co robić w trasie, to sobie myślę, jak oni to zbudowali. Warto coś wiedzieć o drodze jak spedzasz na niej kilkanaście godzin dziennie. Teraz do samo musze powtórzyc w Kanadzie.

Jest niesamowite, jak wiele można wywnioskować patrzac na drogę i pobocze. Patrząc na zdjęcie. Oglądając którki film.  Że moża dziś zaplanować mniej więcej podróż przez Gobi patrząc tylko na zdjęcia satelitarne z Google. Trzeba po prostu wiedzieć na co się patrzy. Trzeba wyrobić w sobię nutkę wyobraźni i z płaskiego zdjęcia przenieść się na plan wyjazdu, zobaczyć i poczuć na sobie wiatr i piasek z burzy piaskowej która tam była tak w momencie jak satelita robił to pozornie zamazane zdjęcie. Wcale nie trzeba być kartografem.

Czemu warto to sobie wyobrazić ? Bo może na wyprawie będziesz chciał zrobić sponton, pojechać 100 km w inną strone niż miałeś jechać. Bo może będziesz pchał rower z przyczepką i będziesz na to przygotowany. Warto po prostu  wiedzieć czego można się spodziewać by oddać się temu nie spodziewanemu.

W telewizji, z pocztówek, z wiadomosci. Z filmów o strajkach gdzie ludzie stoją na ulicy. Skąd tylko można. Czytamy drogę. Ktoś pomyśli, no idiota. Oj nie nie nie. Każdy ma jakąs fobię. Jedni sprawdzają gdzie jest jedzenie, inni sprawdzają liste miast po drodze, albo gdzie będą mieli internet. Ja sprawdzam drogę. Mówiąc w języku  poetic-survival, ja sprawdzam, badam powierzchnię  na styku rower – otoczenie, po której będe się niedługo poruszał. Spełniam tylko podstawową czynność wywiadu środowiskowego jako osoba która nie ma sztucznego dachu nad głową. Tak jak generał nim wyprawia wojsko, bada teren w jakim będą poruszać się jego żołnierze. Jak mieszkaniec Amazonii który idzie do lekarza, i wybiera maczetę by utorować sobię drogę, która się zaraz tuż za nim, zamknie. Tak samo jak kucharz który dobiera nóż i garnki do odpowiedniego rodzaju mięsa czy potrawy, ja dopieram rower i parę innych rzeczy. Proste to i logiczne. Trudniej jest to tutaj opisać, niż to wykonać.

Jak jedziesz stopem nie musisz tego robić. W tym wypadku za wywiad środowiskowy odpowiada każdy kierowca który cię zabiera. To on ma maszynę, którą przygotował na jakieś tam warunki. Może zna teren po którym się porusza. On wykonał jakieś kroki. Świadomie lub nie. Wziął jedzenie, założył jakieś tam opony, zdobył pieniądzę na olej, poinformował rodzinę albo pracodawcę ze jedzie 1000 km i wróci za 3 dni. Jeżeli siedzisz już w jego aucie, to znaczy że podjął on też ryzyko zabrania Ciebie, i vice versa, oraz wkalkulował Ciebie w jego równanie i nie przeszkodzisz mu w wykonaniu jego zadania.

W survivalu zabieranie osób trzecich, dołączania ich do grupy, z tego co wiem to temat indywidualny i niebezpieczny dla jednostki, ponieważ musi ona dzielić zasoby z drugą osobą. Ale my rozmiawiamy o drodze, zwykłej drodze, ludzie.  Ale jedna głupia opona, przerzutka, zmieniona przed wyjazdem  na bardziej odpowiednią, może dać wam dodatkowe 20-30 km dziennie na trasie. Bardzo łatwo przygotować się na wyjazd,  czy trekking mając na myśli taką lub podobą listę. Ciężko ją zrobić,  bo wydaje się tak oczywista, że niepotrzebna. I czasem jest. Nie róbmy z igły –  dupy. Czasem po prostu wsiadasz i jedziesz. Jeśli jedziesz w swoim kraju nie robisz żadnej cholernej listy, wiesz jaki jest ruch na drodze i jaka pogoda z dokładnością do dnia i godziny.

 

Ale na zakończenie, żeby obronić moją głupią tezę , podaję listę rzeczy jakie jestem w stanie wyczytać z drogi.

 

1 Ogólne ukształtowanie, topografia terenu

(jak wysoko, jak nisko, ile podjazdów, zjazdów, jakie amplitudy terenu)

droga 5

 

 

 

 

 

 

 

 

2 Rodzaj i jakość dróg

( asfalt, gravel, kamienie, piasek, błota, rozlewiska, mosty, łaki, pola, singel tracki )

Winter_road_treatment_using_salt_brine (Small)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

damage road

 

 

 

 

 

 

 

 

3. Stopien zurbanizowania terenu, przyjazność terenu rowerzyście, czego nikt mógł nie przewidzieć.

Jak wygląda pobocze, spadek do rowów meljoracyjnych, wysokie bandy, ekrany akustyczne z betonu, ilość zjazdów na poboczę – czyli potencjalne możliwości noclegu przy trasie.

 

asset_upload_file661_47930

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. Pogoda i porównanie drogi w czasie.

obserwacja tych samych zdjęć o różnych porach roku, czy droga zamarza czy jest gorąca. To że w Twoim kraju w maju jest lato nie oznacza tego samego gdzie indziej. wnioskowanie temperatury czyli po prostu jak się ubrać.

place

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. Ruch na drodze.

zmora każdego rowerzysty.

As a result of protests by The Camp For Climate Action, the traffic towards Heathrow Airport, Hounslow, London moves at a crawl because of Police checks, 19 August 2007. Protestors left the camp and made their way on mass towards the village of Harmondsworth (which is at threat of being bulldozed to make way for the proposed third runway). AFP PHOTO Edmond Terakopian (Photo credit should read EDMOND TERAKOPIAN/AFP/Getty Images)

 

6 Twoi przyjaciele i wrogowie.

Czyli potencjalne z00- przyjaźnie jakie nawiążesz albo problemy . Dotyczy zwierząt jak i ludzi. Lista działa dla obu.

droga 4

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7 Skalkulowanie dystansu.

po prostu, na postawie tej drogi, stwierdzam że przejadę tędy 20-140 km dziennie.

map-of-the-entire-Seaside-Bike-Route

 

 

 

 

 

 

 

 

8 Dostęp do wody z trasy

Czy jest szansa na dostęp do wody ?. Jeśli tak, czy to jest woda pitna ? Czy są rzeki, jeziora sklepy, toalety, farmy, domy itd.

Bez tego czynnika nie ma wyprawy. Rowerzysta zużywa od 1-4 litrów dziennie wody ! .

Wodę jest zdobyć znacznie trudniej niż prowiant.

WP_2001_Ath-River-April-RU

 

 

 

 

 

 

 

 

 

9 Dostęp do jedzenia z trasy.

Jak daleko musisz zboczyć z drogi by uzupełnić prowiant. Czy przy drodze są sklepy. To nie jest takie oczywiste. Czynnik ten nie jest konieczny, możesz mieć jedzenie ze sobą. Jeśli nie masz jedzenia, musisz mieć w głowie interwały i spokój o to że np: co 50 km jest miasto i tam coś kupisz. Martwienie się o to co zjemy , to jedna z najgorszych rzeczy w podróży, chyba że robisz to celowo.

 

text, main photo: mikeonbike.com, other photos www.