Ludzie i Miejsca, Moje Podróże

Sprengisandur – obroniła się sama.

2015-11-28-12.34.16

Tak naprawdę, nie zależy mi, żeby pisać o tej drodze. Islandia przeżywa oblężenie. Islandczycy chcieli dobrze, ale już wiedzą, że przesadzili. Dowiedzieli się o niej Rosjanie i Amerykanie. Rosjanie wydali tam chyba najwięcej w tym roku (rekord obrotu z użyciem kart kredytowych). Dopiero teraz. Się dowiedzieli. W sensie turystycznym. Są emocje. Lato jest sciśnięte z powodu dnia polarnego. Rośliny żyją, zwierzęta szaleją, ludzie chcą zarobić. Póki jest jasno.

Z drugiej strony, nikt nie będzie na tyle szalony żeby pod wpływem artykułu, tam pojechać. Sprengisandur na szczęście sama się obroniła przed turystami. Czym ona dziś jest ? Tym czym szlak śmierci dla Australii. Tym czym zdobycie korony gór Polski. Jest pomysłem dla szalonych i wybranych. Czymś dziwnym. Nie populranym. Jest pustą drogą która łączy północ z południem. Drogą po Interiorze, czyli tamtejszą pustynią. Pomiędzy dwoma największymi lodowcami. Bardzo sławną drogą. Mistyczną, jedyną drogą na wyspie która wędruje i jest nieobliczalna. Drogą która współgra z naszymi emocjami. Która odkrywa w nas etapy, fazy i ma nastroje, jak czarownica, Można ją przejechać, albo nie. Wszystko zależy od warunków. Tak jak w górach. A na Islandii panują mocno górskie warunki. 500 m.n.p.m to warunki jak na 2000 m.n.p.m. w naszych górach. Nabrałem się już na to tysiące razy. A to jest przecież daleka północ, najdalsza. I można się nabawić poważnych kłopotów, na niby płaskiej, zwykłej drodze. Na drodze która jest żwirem, błotem, czasem rzeką. Ta droga jest także mną, i będzie tematem wielu postów.

 

iceland-sprengisandur.gif

Comments

comments